niedziela, 15 stycznia 2012

Chapter Two.

-Matko tu jest wspaniale!-krzyknęłam rozglądając się dookoła.
-Nie Nina. To te zakupy są wspaniałe.-powiedziała Candice patrząc na mnie wzrokiem mówiącym, że to chyba oczywiste. Zaśmiałam się i pociągnęłam ją za rękę w stronę budynku w którym jutro miał się odbyć casting.
-Jeśli się dostanę to będę z tobą chodzić na zakupy zawsze kiedy poprosisz.
Weszłyśmy do środka i zarejestrowałyśmy. Dostałyśmy krótki scenariusz, który miałyśmy przećwiczyć. Zdecydowałam się tylko na Elenę chociaż wiedziałam, że w książce jest blondynką to liczyłam, że nie będą na to patrzeć. Z resztą co szkodzi spróbować. Candice wzięła scenariusz do roli Eleny i Caroline. Jej pasowałyby obie role. Gdy wróciłyśmy postanowiłam wziąć się ostro za scenariusz. Strasznie mi na tym zależało. Liczyłam, że mi się uda. Nagle usłyszałam dźwięk telefonu, więc szybko złapałam komórkę i spojrzałam na wyświetlacz. Mama.
-Hej, mamuś.-powiedziałam kryjąc zawód bo to jednak nie na jej telefon czekałam.
-Przykro mi, że nie jestem Michaelem, ale chciałam dowiedzieć się co u ciebie. Jednak prawie uwierzyłam, że cieszysz się, że dzwonie.-powiedziała, a ja westchnęłam cicho.-Nadal się nie odzywa?
-Niestety...
-Pewnie jest w drodze. Bądź cierpliwa.
-Wiesz mi staram się.-mruknęłam, widząc pytające spojrzenie Candice.
-A jak studia? Poznałaś kogoś?
-Tak. Nawet byłam już na zakupach ze swoją współlokatorką i coś czuje, że nie skończy się na jednych w tym tygodniu.-powiedziałam uśmiechając się w stronę blondynki.
-Lepiej tak nie szalejcie tylko znajdźcie pracę.-powiedziała mama śmiejąc się.
-Jak się uda to dostanę nawet tę wymarzoną... Jest jutro casting do serialu. Idziemy razem, więc trzymaj za nas kciuki!
-To świetnie! Oczywiście, że będę! Daj mi jutro znać jak poszło.-powiedziała.
-Nie ma sprawy. Dobra, ja kończę bo muszę to skończyć. Chcę wypaść jak najlepiej, rozumiesz...-powiedziałam i pożegnałam się z mamą. Na wspomnienie Michaela znowu dopadło mnie małe przygnębienie. Candice rzuciła scenariusz na poduszkę i usiadła koło mnie na łóżku.
-Co jest?-zapytała marszcząc brwi, a ja westchnęłam ciężko.
-Nic po prostu... Mój chłopak się nie odzywa. Wyjechał na uniwersytet na drugim końcu kraju i po prostu jest mi z tym strasznie ciężko. Zawsze spędzaliśmy razem każdy dzień. Mieliśmy wspólnych przyjaciół, więc to nie było trudne...-powiedziałam skubiąc w zamyśleniu delikatny materiał koca, którym byłam okryta. Candice uśmiechnęła się blado i objęła mnie ramieniem.
-Nie martw się. Bądź cierpliwa, a na pewno zadzwoni. Zawsze to ty możesz być pierwsza.-powiedziała wręczając mi telefon, ale pokiwałam głową.
-To już wolę poczekać.-uśmiechnęłam się smutno.
Przez chwile panowała zupełna cisza. Każda z nas pogrążyła się w swoich własnych przemyśleniach, aż nagle Candice zerwała się na równe nogi stając przede mną.
-Co powiesz na mały nocy wypad na miasto? Pójdziemy coś zjeść, a potem zrobimy mały obchód po klubach?-powiedziała zachęcająco.
-Nie wiem czy to dobry pomysł... Nie mam nastroju, a poza tym powinnyśmy ćwiczyć, jeśli ma nam się udać...-powiedziałam niepewnie, ale blondynka nie dawała za wygraną.
-Daj spokój! Rozerwiesz się i zapomnisz o wszystkim, a jutro pójdziesz tam z uśmiechem na ustach, a nie w dołku. Proszę?-powiedziała robiąc maślane oczy, a ja westchnęłam zrezygnowana.
-Niech ci będzie...-mruknęłam, a Candice od razu skierowała się w stronę szafy.
-Wspaniale! W takim razie dobrze, że poszłyśmy dziś na zakupy.-powiedziała rzucając w moją stronę krótką, czarną sukienkę, a ja spojrzałam na nią wytrzeszczonymi oczami.
-Myślałam, że jej nie wzięłam...
-Widziałam, że się wahasz, a leżała na tobie fantastycznie, więc jak poszłaś po kawę to ci ją wzięłam. Nie dziękuj.-powiedziała szybko wygrzebując coś z szafy.
-W takim razie muszę ci oddać pieniądze!-powiedziałam, a dziewczyna machnęła ręką.
-Daj spokój. Odpłacasz mi się tym, że pozwalasz mi cię gdzieś wyciągnąć. Możesz mi być co najwyżej winna drinka chociaż wolałabym go dostać od jakiegoś przystojnego mężczyzny, ale to może być tak na początek.-powiedziała i mrugnęła do mnie, a ja szybko chwyciłam sukienkę i ruszyłam w stronę łazienki. Może na prawdę to mi dobrze zrobi. Zabawię się i odpocznę. Może kogoś poznam... Nie! Stop! Masz chłopaka... Który się nie odzywa. Westchnęłam i sięgnęłam po kosmetyki biorąc się do roboty.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna